Cześć!
Kilka postów temu pisałam o moim eksperymencie z marchewkami. Niestety z czasem ciągłe picie tego soku zaczęło być uciążliwe i nie przynosiło zadowalających efektów.
Skóra już dawno straciła swój wakacyjny blask. Jako że nie jestem zwolenniczką solarium, stwierdziłam, że dam szansę balsamom brązującym.
W swoim życiu miałam już styczność z wieloma takimi kosmetykami (ziaja, dove, perfecta, eveline), i pomimo że każdy z nich nadaje ładny odcień skórze, za każdym razem mam wielki problem z dotarciem do denka. Dlaczego? Po nałożeniu na ciało, wszystkie mają specyficzny zapach. Mój partner uważa, że nie jest on zły i na pewno znajdzie się jeszcze wiele osób którym nie przeszkadza. Jednak dla mnie jest on nie do zniesienia! Producenci kosmetyków na różne sposoby próbują go zamaskować, jednak po kilku godzinach zapach mocno przebija. Z siostrą śmiejemy się że pachniemy "utlenionym samoopalaczem". Wszystko za sprawą najważniejszego składnika: dihydroksyacetonu (DHA), jest to związek chemiczny, który wchodzi w reakcję z aminokwasami naskórka powodując zabarwienie.
Zachęcona dobrymi opiniami o balsamie brązująco - ujędrniającym Lirene, postanowiłam go sprawdzić. Pierwszy raz w życiu z przyjemnością zużyłam całe 250ml buteleczki balsamu brązującego! A kolejna już zakupiona!
Lirene Dermoprogram, Body Arabica, Balsam brązująco - ujędrniający (link) jest naprawdę dobry. Ma bardzo przyjemny zapach kawy. I TYLKO KAWY. Szybko - już po trzech dniach - zauważamy wyraźną zmianę w zabarwieniu skóry na odcień złoty, delikatny - nie jest sztuczny. Ja używam wersji Cafe MOCHA - dla ciemnej karnacji.
Jak widać na zdjęciu balsam nie wchłania się szybko i jest trudny w rozsmarowaniu, jednak dla mnie to plus, ponieważ przy okazji nakładania, można zafundować swojemu ciału przyjemny masaż.
Skład przedstawia się następująco:
Aqua, Paraffinum Liquidum, Ceteareth 20, Glycerin, Dihydroxyacetone, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Panthenol, Citric Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Glycin Soya (Soybean) Oil, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Coffea Arabica Seed Extract, PEG-60 Almond Glycerides, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Beta-Carotene, Daucus Carota Saliva (Carrot) Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Parfum.
Nie zauważyłam żadnych szczególnych działań ujędrniających. Konsystencja kosmetyku jest dość ciężka, ale po dobrym wmasowaniu skóra się nie lepi i jest przyjemnie miękka. Balsam jest naprawdę wydajny, tani i powszechnie dostępny. ( 12zł - 250 ml, a w rossmanie są często promocje i można go zdobyć nawet za 9 zł)
Pozdrawiam!
Zosia